Bonusik,
który powstał bodajże dzień po tym, jak napisałam to pierwsze opowiadanie.
Czysta fantazja, wymysł mojej chorej wyobraźni, moja psychika się domagała.
Tyle mam na swoje usprawiedliwienie i chyba nie mam nic więcej do przekazania,
tak więc zostawiam Was z krótkim tekstem. Miłego czytania.
Thor obudził się jako pierwszy. Czuł się
cały zdrętwiały od spania w niezbyt wygodnej pozycji, do tego jego brat wciąż
leżał wtulony w niego i nic nie wskazywało na to, by zaraz miał się obudzić.
Westchnął i podjął pierwszą próbę wydostania się z łóżka na tyle ostrożnie, by
odwlec w czasie ujrzenia szmaragdowych oczu. O dziwo Loki nie obudził się, gdy
Thor odsunął się od niego i wstał. Spojrzał na swojego młodszego brata z
czułością, gdy ten odwrócił się na bok i zwinął w kłębek. Przez myśl przeszło
mu, by podłożyć Loki’emu chociaż poduszkę pod głowę, ale to mogłoby go obudzić,
więc zrezygnował z tego pomysłu i zaczął się ubierać. I ani razu nie pomyślał o
tym, że drzwi są zamknięte na klucz, dopóki do nich nie podszedł i nie
spróbował ich otworzyć. Spojrzał na Loki’ego, który wciąż smacznie spał,
zastanawiając się, gdzie mógł on schować klucz. Gdy jego brat wtargnął do pokoju,
Thor był tak zaspany, że nawet nie zwrócił na to uwagi. Na wszelki wypadek
podszedł do szafki i wysunął szufladę, w której zazwyczaj znajdował się klucz,
jednak, jak się tego spodziewał, klucza nie było. Ponownie spojrzał na
Loki’ego, siadając obok niego. Delikatnie potrząsnął go za ramię, ale
czarnowłosy wydał jedynie niezrozumiały dźwięk i spał dalej. Thor westchnął i
przewrócił oczami. Loki zawsze był większym śpiochem od niego, jednak nigdy nie
pomyślałby, że to może być coś dziwnego, w końcu każde rodzeństwo czymś się od
siebie różni. Uśmiechnął się lekko i odgarnął niesforne kosmyki z czoła
Loki’ego, zastanawiając się nad tym wszystkim. Jakby nie patrzeć, bardzo się
różnili wyglądem, choć nigdy wcześniej nie wydawało mu się to podejrzane.
Obojętne, co mówi Loki i wszyscy inni, Thor uważał go za brata i nigdy nie
będzie myślał inaczej. Był częścią jego rodziny, jego samego.
- Loki, obudź się – powiedział spokojnie, nachylając się nad nim. Czarnowłosy niechętnie otworzył jedno oko, by zobaczyć, kto zakłóca mu jego sen. Gdy ujrzał twarz Thora uśmiechnął się delikatnie.
- Dzień dobry – powiedział zaspanym głosem i przeciągnął się. Thor nachylił się nad nim i pocałował w czoło, na co uśmiech na twarzy Loki’ego poszerzył się.
- Możesz mi powiedzieć, gdzie schowałeś klucz? – zapytał blondyn, chwytając brata za ramiona i przyciągając do siebie. Loki oparł się plecami o jego klatkę piersiową, próbując trzymać kołdrę, która nieznacznie zsunęła się z niego, ukazując przy tym jego idealne biodra.
- Jaki klucz?
- Nie drocz się ze mną, Loki. – Silne ramię Thora mocniej objęło brata. – Klucz do mojego pokoju.
Przez chwilę czarnowłosy starał sobie przypomnieć, gdzie w panice chował ów klucz. Zacisnął dłonie na kołdrze, którą trzymał, przypominając sobie moment, gdy udało mu się zamknąć drzwi i jedyne, co pamiętał z tamtej chwili to jak próbował się uspokoić. Był wdzięczny bratu, że go nie pospiesza, choć czuł, jak jego mięśnie napinają się coraz bardziej i w końcu sobie przypomniał.
- Jest w moich spodniach. Chowałem go do kieszeni.
Thor momentalnie wstał, jednak gdy tylko się podniósł, od razu musiał łapać brata, który, nie przygotowany na to, że straci tak nagle oparcie, prawie spadł z łóżka. Gdy tylko Thor przeprosił, Loki prychnął i pokręcił głową.
- Mógłbyś bardziej na mnie uważać – powiedział, krzyżując ręce na piersi. Thor w tym czasie, kompletnie ignorując Loki’ego, przeszukiwał kieszenie jego spodni, jednak żadnego klucza tam nie znalazł.
- Jesteś pewny, że chowałeś go do kieszeni? – zapytał Thor. – Bo go nie ma.
Tym razem to Loki przewrócił oczami i wyciągnął rękę, by blondyn podał mu spodnie. Sam przeszukał każdą kieszeń, ale Thor niestety miał rację, klucza nie było. Był pewien, że schował go do kieszeni.
- Musiał gdzieś wypaść – powiedział cicho, z trudem przyznając rację bratu. – Na pewno leży gdzieś na podłodze.
Thor zaczął szukać klucza, zaczynając od sterty ubrań Loki’ego, jednak tam go nie było. Również nie było go koło szafki, ani tym bardziej pod łóżkiem. Zrezygnowany blondyn spojrzał na Loki’ego, który wciąż siedział na łóżku, okryty kołdrą i przyglądał mu się.
- Może byś mi pomógł, księżniczko? – zapytał, a Loki westchnął ciężko i wstał, trzymając kołdrę, przewiązaną w pasie.
- Gdybyś tak nie rzucał moimi rzeczami, klucz wciąż byłby w kieszeni – powiedział cicho, rozgarniając stopą swoje rzeczy, które już wcześniej przejrzał Thor. Blondyn nic nie powiedział, zaciskając zęby. – Nie ma go.
- Przecież musi gdzieś być. – Thor ponownie spojrzał do szafki, choć wiedział, że tam go nie ma. – Chyba nie wyparował sobie od tak.
- Poszedł na spacer – powiedział Loki pod nosem i zajrzał pod łóżko. Był zdecydowanie chudszy, niż brat, więc mógł cały wślizgnąć się pod nie. Okazało się to dobrym pomysłem, gdyż klucz leżał w takim miejscu, że ledwo było go widać. – Znalazłem.
Zanim Loki zdążył sięgnąć po klucz, Thor złapał go za kostki i zaczął wyciągać spod łóżka, przekonany, że brat już trzyma klucz.
- Czekaj! – krzyknął, wierzgając nogami i próbując dosięgnąć zguby. – Czekaj!
W końcu Thor zrozumiał, co Loki krzyczy do niego i puścił jego kostki. Czarnowłosy ponownie przesunął się po podłodze w stronę klucza, a gdy w końcu złapał go w dłoń, zaczął wydostawać się spod łóżka. Gdy tylko wyszedł, oparł się o nogi Thora, wciąż siedząc na podłodze i poprawił kołdrę, która prawie całkowicie się z niego zsunęła. Uśmiechnął się do brata, pokazując mu klucz. Thor również się uśmiechnął i wziął od brata kluczyk, kładąc go na szafce i ponownie spojrzał na Loki’ego.
- Nie idziesz otworzyć drzwi? – zapytał czarnowłosy lekko zaskoczony.
- To może poczekać – powiedział Thor, nachylił się i złapał Loki’ego w silny uścisk. Podciągnął go do siebie, po czym położył na łóżku. Przez chwilę siłował się z kołdrą, ale w końcu wylądowała na podłodze, choć Loki dzielnie o nią walczył.
- Daj mi trochę odpocząć – powiedział czarnowłosy z wyrzutem, gdy ręce Thora zaczęły błądzić po jego ciele.
- Tylko się z tobą trochę podrażnię – powiedział blondyn i wpił się w usta brata, który nie zdążył tym razem prychnąć. Jedynie jego szmaragdowe oczy patrzyły na Thora z wyrzutem, ale po chwili przymknął je, oddając się pocałunkowi.
Tak w sumie, pomyślał Loki, wcale tak wiele nas nie różni.
- Loki, obudź się – powiedział spokojnie, nachylając się nad nim. Czarnowłosy niechętnie otworzył jedno oko, by zobaczyć, kto zakłóca mu jego sen. Gdy ujrzał twarz Thora uśmiechnął się delikatnie.
- Dzień dobry – powiedział zaspanym głosem i przeciągnął się. Thor nachylił się nad nim i pocałował w czoło, na co uśmiech na twarzy Loki’ego poszerzył się.
- Możesz mi powiedzieć, gdzie schowałeś klucz? – zapytał blondyn, chwytając brata za ramiona i przyciągając do siebie. Loki oparł się plecami o jego klatkę piersiową, próbując trzymać kołdrę, która nieznacznie zsunęła się z niego, ukazując przy tym jego idealne biodra.
- Jaki klucz?
- Nie drocz się ze mną, Loki. – Silne ramię Thora mocniej objęło brata. – Klucz do mojego pokoju.
Przez chwilę czarnowłosy starał sobie przypomnieć, gdzie w panice chował ów klucz. Zacisnął dłonie na kołdrze, którą trzymał, przypominając sobie moment, gdy udało mu się zamknąć drzwi i jedyne, co pamiętał z tamtej chwili to jak próbował się uspokoić. Był wdzięczny bratu, że go nie pospiesza, choć czuł, jak jego mięśnie napinają się coraz bardziej i w końcu sobie przypomniał.
- Jest w moich spodniach. Chowałem go do kieszeni.
Thor momentalnie wstał, jednak gdy tylko się podniósł, od razu musiał łapać brata, który, nie przygotowany na to, że straci tak nagle oparcie, prawie spadł z łóżka. Gdy tylko Thor przeprosił, Loki prychnął i pokręcił głową.
- Mógłbyś bardziej na mnie uważać – powiedział, krzyżując ręce na piersi. Thor w tym czasie, kompletnie ignorując Loki’ego, przeszukiwał kieszenie jego spodni, jednak żadnego klucza tam nie znalazł.
- Jesteś pewny, że chowałeś go do kieszeni? – zapytał Thor. – Bo go nie ma.
Tym razem to Loki przewrócił oczami i wyciągnął rękę, by blondyn podał mu spodnie. Sam przeszukał każdą kieszeń, ale Thor niestety miał rację, klucza nie było. Był pewien, że schował go do kieszeni.
- Musiał gdzieś wypaść – powiedział cicho, z trudem przyznając rację bratu. – Na pewno leży gdzieś na podłodze.
Thor zaczął szukać klucza, zaczynając od sterty ubrań Loki’ego, jednak tam go nie było. Również nie było go koło szafki, ani tym bardziej pod łóżkiem. Zrezygnowany blondyn spojrzał na Loki’ego, który wciąż siedział na łóżku, okryty kołdrą i przyglądał mu się.
- Może byś mi pomógł, księżniczko? – zapytał, a Loki westchnął ciężko i wstał, trzymając kołdrę, przewiązaną w pasie.
- Gdybyś tak nie rzucał moimi rzeczami, klucz wciąż byłby w kieszeni – powiedział cicho, rozgarniając stopą swoje rzeczy, które już wcześniej przejrzał Thor. Blondyn nic nie powiedział, zaciskając zęby. – Nie ma go.
- Przecież musi gdzieś być. – Thor ponownie spojrzał do szafki, choć wiedział, że tam go nie ma. – Chyba nie wyparował sobie od tak.
- Poszedł na spacer – powiedział Loki pod nosem i zajrzał pod łóżko. Był zdecydowanie chudszy, niż brat, więc mógł cały wślizgnąć się pod nie. Okazało się to dobrym pomysłem, gdyż klucz leżał w takim miejscu, że ledwo było go widać. – Znalazłem.
Zanim Loki zdążył sięgnąć po klucz, Thor złapał go za kostki i zaczął wyciągać spod łóżka, przekonany, że brat już trzyma klucz.
- Czekaj! – krzyknął, wierzgając nogami i próbując dosięgnąć zguby. – Czekaj!
W końcu Thor zrozumiał, co Loki krzyczy do niego i puścił jego kostki. Czarnowłosy ponownie przesunął się po podłodze w stronę klucza, a gdy w końcu złapał go w dłoń, zaczął wydostawać się spod łóżka. Gdy tylko wyszedł, oparł się o nogi Thora, wciąż siedząc na podłodze i poprawił kołdrę, która prawie całkowicie się z niego zsunęła. Uśmiechnął się do brata, pokazując mu klucz. Thor również się uśmiechnął i wziął od brata kluczyk, kładąc go na szafce i ponownie spojrzał na Loki’ego.
- Nie idziesz otworzyć drzwi? – zapytał czarnowłosy lekko zaskoczony.
- To może poczekać – powiedział Thor, nachylił się i złapał Loki’ego w silny uścisk. Podciągnął go do siebie, po czym położył na łóżku. Przez chwilę siłował się z kołdrą, ale w końcu wylądowała na podłodze, choć Loki dzielnie o nią walczył.
- Daj mi trochę odpocząć – powiedział czarnowłosy z wyrzutem, gdy ręce Thora zaczęły błądzić po jego ciele.
- Tylko się z tobą trochę podrażnię – powiedział blondyn i wpił się w usta brata, który nie zdążył tym razem prychnąć. Jedynie jego szmaragdowe oczy patrzyły na Thora z wyrzutem, ale po chwili przymknął je, oddając się pocałunkowi.
Tak w sumie, pomyślał Loki, wcale tak wiele nas nie różni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz