Witam, tak na początek. Możecie mówić do mnie Lokes i – co zadziwiające
– jestem autorką tego bloga. Stwierdziłam, że bez sensu będę wstawiać jakieś
przywitania w osobnej notce, gdyż bardzo mnie to drażni, a jednak należałoby
się chociaż przywitać. Oczywiście wcześniej miałam dużo do powiedzenia, a gdy
już do tego usiadłam, wszystko wyleciało mi z głowy. Ale może od początku,
powoli. Nigdzie mi się nie spieszy, przynajmniej na razie.
Na blogu będą pojawiać się opowiadania, tak zwane one shoty z różnymi pairingami z uniwersum Marvela. Jako że najbardziej upodobałam sobie Tony’ego i Lokiego, to myślę, że właśnie tych będzie tutaj najwięcej. Pracuję jednak nad czymś dłuższym, jest to moje takie, można powiedzieć, wyzwanie, gdyż ostatnio moja wena strasznie szwankuje. Mam nadzieję, że podołam, bo pomysł co do opowiadania przypadł mi do gustu i mam nadzieję, że uda mi się je skończyć.
Tak właściwie blog powstał na zwyczajnym spontanie, no może przyczyniła się do tego do połowy opróżniona butelka whisky, stojąca obok…
W każdym razie, będę ten blog traktować na luzie. Chyba że zbierze się kilka osób, którym bardzo przypadnie do gustu to, co tutaj będę wypisywać. Wtedy postaram się spiąć jeszcze bardziej i pisać w jakieś określone dni. Ruszę na poważnie z opowiadaniem, bo wiadomo, że zawsze lepiej pisze się dla kogoś, niż dla samego siebie, przynajmniej w moim przypadku. Dlatego nie bać się napisać komentarz, ja nie gryzę! Przyjmę każdą krytykę, oczywiście tę uzasadnioną, chyba nie muszę tego tłumaczyć, prawda? Z chęcią (powiedzmy, moja wena się kłania) przyjmę też ciekawe propozycję napisania jakiś shocików z innymi marvelowskimi postaciami. Najlepiej z Avengersów. Więc jeśli masz jakiś ciekawy pomysł śmiało możesz się nim ze mną podzielić, postaram się sprostać Twoim oczekiwaniom.
Myślę, że i tak napisałam więcej, niż zamierzałam na początku, ale jeśli coś mi się jeszcze kiedyś przypomni, to dopiszę w następnej notce, czy gdzieś tam po boku. A teraz mam Wam do zaoferowania krótkie opowiadanie z Thorem i Lokim. Napisane dość dawno temu, więc zdaję sobie sprawę z wielu błędów, jakie są w tekście. Pisało mi się go, z tego co pamiętam, całkiem miło.
A, i od razu zaznaczam, że wszystko co się tutaj pojawi, to tylko moja, często chora wyobraźnia i mogę zmieniać niektóre fakty. Tyczy się do każdych opowiadań, które tutaj zamieszczę.
A teraz miłego czytania.
Lokes.
Na blogu będą pojawiać się opowiadania, tak zwane one shoty z różnymi pairingami z uniwersum Marvela. Jako że najbardziej upodobałam sobie Tony’ego i Lokiego, to myślę, że właśnie tych będzie tutaj najwięcej. Pracuję jednak nad czymś dłuższym, jest to moje takie, można powiedzieć, wyzwanie, gdyż ostatnio moja wena strasznie szwankuje. Mam nadzieję, że podołam, bo pomysł co do opowiadania przypadł mi do gustu i mam nadzieję, że uda mi się je skończyć.
Tak właściwie blog powstał na zwyczajnym spontanie, no może przyczyniła się do tego do połowy opróżniona butelka whisky, stojąca obok…
W każdym razie, będę ten blog traktować na luzie. Chyba że zbierze się kilka osób, którym bardzo przypadnie do gustu to, co tutaj będę wypisywać. Wtedy postaram się spiąć jeszcze bardziej i pisać w jakieś określone dni. Ruszę na poważnie z opowiadaniem, bo wiadomo, że zawsze lepiej pisze się dla kogoś, niż dla samego siebie, przynajmniej w moim przypadku. Dlatego nie bać się napisać komentarz, ja nie gryzę! Przyjmę każdą krytykę, oczywiście tę uzasadnioną, chyba nie muszę tego tłumaczyć, prawda? Z chęcią (powiedzmy, moja wena się kłania) przyjmę też ciekawe propozycję napisania jakiś shocików z innymi marvelowskimi postaciami. Najlepiej z Avengersów. Więc jeśli masz jakiś ciekawy pomysł śmiało możesz się nim ze mną podzielić, postaram się sprostać Twoim oczekiwaniom.
Myślę, że i tak napisałam więcej, niż zamierzałam na początku, ale jeśli coś mi się jeszcze kiedyś przypomni, to dopiszę w następnej notce, czy gdzieś tam po boku. A teraz mam Wam do zaoferowania krótkie opowiadanie z Thorem i Lokim. Napisane dość dawno temu, więc zdaję sobie sprawę z wielu błędów, jakie są w tekście. Pisało mi się go, z tego co pamiętam, całkiem miło.
A, i od razu zaznaczam, że wszystko co się tutaj pojawi, to tylko moja, często chora wyobraźnia i mogę zmieniać niektóre fakty. Tyczy się do każdych opowiadań, które tutaj zamieszczę.
A teraz miłego czytania.
Lokes.
Zawsze go podziwiał. Chciał być, jak on.
To pchało go do przodu każdego dnia i pozwalało cieszyć się z jego sukcesów,
ponieważ była to kolejna poprzeczka do przeskoczenia. Wiadomość o tym, że tak
naprawdę nie są braćmi trochę go spowolniła. Jednak pozbierał się po tym
najszybciej jak umiał, nic nie mówiąc Thorowi, który wciąż tkwił w przekonaniu,
że Loki to jego prawdziwy brat. Brat, którego kochał ponad wszystko, mimo jego
wad. Nigdy nie odczuł, że Loki ma do niego jakikolwiek żal, że to on ma stać
się nowym królem Asgardu. Loki zawsze stał po jego stronie, jak wierny
przyjaciel, którym zresztą był.
Thor sam nie wiedział, w jakim momencie
zaczął patrzeć na swojego brata inaczej. Zaczął dostrzegać w nim mężczyznę,
choć fakt ten trochę go rozśmieszył, bo zawsze widzi w nim swojego młodszego
braciszka. Jednak Loki niewątpliwie stał się mężczyzną, przystojnym mężczyzną,
to trzeba dodać, od którego Thor często nie mógł oderwać wzroku. Co prawda nie
był tak postawny, jak on, był znacznie chudszy i trochę niższy. Miał wystające
kości policzkowe oraz piękne szmaragdowe oczy, które tak często patrzyły na
Thora, ukazując przy tym tyle emocji. Próbował to wszystko stłumić w sobie, choć
zbyt często przyłapywał się na myśleniu o Lokim nie tak, jak powinien. Dlatego
zaczął unikać jego towarzystwa. Robił to najlepiej, jak mógł, stwierdzając, że
będzie to najlepsze dla nich obu. Przecież nie mógł ujawnić przed nim swoich
uczuć, nawet nie chciał myśleć o reakcji Loki’ego. Czasami zdarzało mu się
nazywać siebie samego tchórzem, że nie potrafi sobie z tym poradzić, ale za
każdym razem, gdy w końcu zebrał w sobie odwagę, by zobaczyć brata, myśl że
miałby spojrzeć w te piękne oczy, chowając przy tym swoje uczucia, była nie do
wytrzymania. Bał się, że gdy tylko go zobaczy, nie będzie w stanie się
powstrzymać, by nie zrobić czegoś głupiego i kompletnie nieprzemyślanego, a nie
mógł pozwolić sobie na takie zachowanie. Dlatego postanowił cierpieć samemu,
nie pokazując nikomu, a przede wszystkim nie pokazują Loki’emu, z czym się
boryka. Nie wiedział tylko, że takim zachowaniem rani nie tylko siebie, ale
również osobę, na której zależało mu najbardziej.
Loki nie rozumiał zachowania swojego
brata. Minęło parę dni, odkąd go widział, a jeszcze więcej odkąd z nim
rozmawiał. Jedynie czasami widywał go na korytarzach, ale Thor, udając że go
nie widzi, oddalał się szybko w przeciwnym kierunku. Loki czuł się odepchnięty,
chociaż starał się tego nie okazywać, ale również martwił się o brata. Nie
wiedział, co się dzieje, chciał pomóc, ale nie wiedział jak, skoro Thor nie
dopuszczał go do siebie chociaż na moment. Do głowy przychodził mu tylko jeden
powód, dlaczego Thor zachowuję się tak wobec niego. Musiał się dowiedzieć, że
nie są prawdziwymi braćmi. Musiał dowiedzieć się wszystkiego o Lokim i to
sprawiło, że się go brzydził, może nawet obawiał. Właśnie to sprawiało, że nie
chciał go widzieć, przez to go unikał. Przez ten cały czas Loki znosił to, co
prawda z wielkim trudem, ale znosił, jednak gdy nadeszły jego urodziny, a Thor
przez cały dzień nie złożył mu życzeń, choć miał do tego wiele okazji, zaczął
się irytować.
Do cholery, myślał. Mógł chociaż napisać
cokolwiek na kartce. Może i nie jesteśmy braćmi, ale tak zostaliśmy wychowani i
chociażby przez to mógł na ten jeden dzień zapomnieć o tym, co nas dzieli.
Gdy słońce powoli chowało się za horyzont,
a Asgard okryło się ciemnością, Loki cicho wyszedł ze swojego pokoju. Przez
cały ten czas, czekając aż się ściemni, siedział u siebie, wściekły na Thora.
Teraz, gdy mógł niepostrzeżenie, chowając się w cieniu, przedrzeć się do pokoju
brata, ani chwili się nie wahał. Szedł szybko, wciąż uważając jednak, by nie
narobić niepotrzebnego hałasu. Zaskoczenie będzie jego największą przewagą,
dlatego nie mógł się zdradzić za wcześnie. Pomimo tego, że wszyscy spali,
łącznie z Thorem, wolał nie ryzykować. Szczególnie, że Thor miał bardzo lekki
sen i na pewno szybko się zorientuje, że ktoś jest w jego pokoju. Jednak przede
wszystkim Loki musiał jak najciszej wejść do jego pokoju, jeszcze ciszej
podejść do stolika przy łóżku i z jednej z szuflad wyjąć klucz, którym mógł
zamknąć drzwi. Jedynie jeszcze schować klucz do kieszeni, a potem niech się
dzieje, co chce. Nie wiedział dokładnie, co powie Thorowi, gdy już ten się
obudzi. Dużo o tym myślał, jednak wszystkie pomysły odrzucił równie szybko, jak
się pojawiły. Dlatego postanowił, że zostawi wszystko chwili, o ile oczywiście
pierwsza część jego planu powiedzie się.
Znalazł się pod jego pokojem i wstrzymał
oddech, przykładając ucho do drzwi. Nie usłyszał żadnych kroków, ani nic, co by
świadczyło, że Thor wciąż jest na nogach. Powoli wypuścił powietrze z płuc i
delikatnie nacisnął na klamkę. Drzwi ustąpiły cicho, choć Loki spodziewał się
potwornego skrzypienia. Wszedł ostrożnie do środka, zostawiając sobie drogę
ucieczki, w razie czego. Thor, tak jak się tego spodziewał, spał odwrócony do
niego plecami. Najciszej, jak to było możliwe zbliżył się do łóżka,
nieruchomiejąc tylko na moment, gdy Thor głośniej nabrał powietrza przez sen.
Uspokoił swoje szybko bijące serce i zrobił ostanie kroki do szafki. Wiedział,
w której szufladzie znajduje się klucz, więc wysunął tą właściwą i wyjął to,
czego w tej chwili tak pragnął. Uśmiechnął się delikatnie, tylko kącikami ust i
wsunął szufladę z powrotem. I to był błąd, gdyż nagle poczuł na swoim
nadgarstku silną dłoń brata. Krzyknął cicho, choć sam nigdy nie podejrzewał się
o taki dźwięk i o mało co nie upuścił klucza. Cudem udało mu się wyswobodzić
rękę z uścisku Thora, choć kosztowało go to parę cennych sekund. Miał
szczęście, że Thor wciąż był zaspany i jego ruchy były odrobinę spowolnione.
Jednak blondyn nie tracił czasu i momentalnie zerwał się z łóżka, na co Loki
panicznie rzucił się w stronę drzwi. Gdy tylko dobiegł do nich, zatrzasnął je,
nie zwracając uwagi na hałas, jakie wywołały, i nakazując sobie względny
spokój, próbował trafić kluczem w dziurę. Wydawało mu się, że Thor jest tuż za
nim, jednak udało mu się zamknąć drzwi i schować kluczyk do kieszeni. Odwrócił
się w momencie, gdy dłoń Thora znalazła się na drzwiach. W ciemności jego oczy
wydawały się aż nazbyt niebieskie, ale Loki nie potrafił oderwać od nich wzroku.
Zdał sobie sprawę, że dyszy, jakby przebiegł przynajmniej kilometr, a nie te
parę metrów od łóżka do drzwi.
- Przyszedłem po moje życzenia –
powiedział, próbując uspokoić oddech i uśmiechając się delikatnie.
- W
nocy?
-
Jakoś w dzień się ich nie doczekałem – powiedział cynicznie, a Thor odsunął
się. Odwrócił się do Loki’ego plecami i podszedł do łóżka, na które oklapł
ciężko. Po chwili wahania, Loki podszedł i usiadł obok niego.
-
Jest pewna sprawa, która bardzo mnie dręczy już jakiś czas – zaczął Thor. – To
przez to… zacząłem cię unikać.
-
Wiem, Thor. W końcu musiało do tego dojść, ale już nic z tym nie zrobimy.
Przykro mi.
-
Tobie jest przykro? To przecież powinno być na odwrót.
-
Owszem, jest mi przykro. Nie chciałem, żeby kiedykolwiek coś takiego nas
poróżniło, dla mnie zawsze będziesz kimś niezwykłym.
Thor patrzył na niego, jak zauroczony. Nie
mógł się oderwać od tego szmaragdu jego oczu. W ciemności wyglądało to wprost
magicznie. W dodatku nie mógł uwierzyć w jego słowa. Więc Loki przez ten cały
czas wiedział o wszystkim, a on zachował się, jak skończony kretyn, odpychając
go od siebie. Jak mógł tak postępować, teraz sam zadawał sobie to pytanie,
widząc, jakim głupcem był. Przecież to Loki, jego Loki…
- Mnie też bardzo zabolała wiadomość, że
nie jesteśmy braćmi i bałem się, Thor. Bałem się samego siebie. Przecież to,
kim jestem wzbudza strach wśród Asgardczyków i po prostu nie wiedziałem…
-
Co?! – Thor przerwał mu, gdy sens tych słów całkowicie do niego dotarł. –
Możesz powtórzyć?
-
Mówię, że się bałem.
-
Wcześniej! Co powiedziałeś wcześniej?!
Loki zamilkł na chwilę, zdając sobie
sprawę, że jego brat nie miał o tym pojęcia i być może właśnie wydał na siebie
kolejny wyrok, choć sam nie wiedział, czym zasłużył na ten pierwszy.
- Powiedziałem – zaczął niepewnie – że nie
jesteśmy braćmi. Moim ojcem jest ktoś inny, ktoś…
Zamilkł. Nie potrafił tego powiedzieć.
Odwrócił wzrok od Thora, kierując go na swoje kolana. Pod powiekami poczuł
gorące łzy, którym nie pozwolił wypłynąć.
- Synem kogo jesteś, Loki? – Ton głosu
Thora był spokojny, kojący wręcz.
-
Laufy’ego – wyszeptał i, pomimo walki z samy sobą, na swoich splecionych przed
sobą dłoniach zobaczył łzę. Czekał, aż Thor powie cokolwiek, ale on się nie
odzywał, a Loki bał się spojrzeć na niego. Miał wrażenie, że minęły całe wieki
i nie potrafił zliczyć, ile słonych kropel spadło w dół, gdy w końcu blondyn
odezwał się.
-
Kocham cię, Loki. Obojętnie, czy jesteś moim bratem, czy nie. Jesteś dla mnie
bardzo ważny, najważniejszy. – Szmaragdowe oczy spotkały błękitne w ciemności,
a Loki już wiedział, o czym dokładnie mówi Thor. To był powód, dlaczego przez
tyle czasu go unikał.
Silna dłoń Thora delikatnie otarła jego
łzy z twarzy, na której pojawił się lekki uśmiech. Nie wiedział, co ma
powiedzieć, nie wiedział, czy ma się cieszyć, nawet nie wiedział, co o tym
myślał. Z jednej strony tak bardzo cieszył się, że znowu widzi twarz swojego
brata, który w dodatku unikał go z całkiem innego powodu, niż obawiał się Loki.
A to, że nie są prawdziwymi braćmi w jakimś sensie go ucieszyła, co czarnowłosy
zauważył, choć nie wiedział, jak ma na to zareagować.
- Przepraszam, że nie złożyłem ci życzeń –
powiedział Thor.
- A
masz chociaż dla mnie jakiś prezent?
-
Tak się składa, drogi braciszku, że mam. – Zanim Loki zdążył zareagować w
jakikolwiek sposób, Thor nachylił się nad nim, a jego ciepłe usta spotkały usta
Loki’ego. Z jego gardła wydobył się cichy protest, ale niezbyt przekonujący,
gdyż blondyn nie przerwał wykonywanej czynności. Wprost przeciwnie, silnym
gestem zmusił czarnowłosego do położenia się, jednak po chwili uznał, że ta
pozycja nie jest zbyt wygodna dla nich obu i podciągnął brata wyżej, tak by
jego głowa spoczywała na poduszkach. Loki jeszcze tylko przez chwilę próbował
się szarpać, bo gdy ciepłe usta Thora dotknęły jego szyi, przez jego ciało
przeszła błyskawica. Nie potrafił dłużej opierać się temu, co robił z nim Thor,
więc po prostu leżał, godząc się z tym. Gdy przestał walczyć, zdał sobie
sprawę, że to nawet przyjemne uczucie, do tego jego ciało zaczęło reagować na
pieszczoty, co nie uszło uwadze Thora. Ponownie poczuł na swoich, usta
blondyna, tym razem Loki zaangażował się mocniej, niż poprzednio. Zarzucił ręce
na jego ramiona, pogłębiając pocałunek, gdy nagle poczuł jego dłoń na biodrze.
Zaskoczony odsunął Thora nieznacznie, przerywając pocałunek.
- Za szybko? – zapytał blondyn, patrząc w
jego oczy.
-
Nie, w porządku, po prostu mnie zaskoczyłeś.
Thor uśmiechnął się i zdecydowanym ruchem
zaczął ściągać koszulkę ze swojego brata. Loki wahał się tylko przez moment,
więc jego koszulka szybko wylądowała koło łóżka. Po chwili wylądowała tam
również koszulka Thora oraz ich spodnie. Blondyn usiadł na biodrach Loki’ego,
patrząc na jego ciało, o którym marzył od jakiegoś czasu. Czarnowłosy nie
patrzył na niego, ale uśmiechał się kącikami ust. To był ten uśmiech, który
Thor tak bardzo uwielbiał, jednak zdał sobie sprawę, że Loki trzęsie się i
zapytał:
-
Zimno ci?
-
Nie. Tak. Nie wiem. – Loki przymknął oczy, żeby zebrać myśli. – Trochę, ale to
chyba bardziej z emocji. Trochę się denerwuję.
- Ja
też się denerwuję. Nawet bardzo – powiedział Thor, delikatnie głaszcząc
Loki’ego po policzku. Kciukiem przejechał w dół po jego kości policzkowej, po
czym złapał brata za brodę i zmusił, by na niego spojrzał. – Więc bądź
wyrozumiały.
Loki prychnął jedynie i zaszczycił brata
cynicznym spojrzeniem, które tak bardzo pasowało do jego postawy.
- Masz być delikatny – powiedział,
krzyżując ręce na piersi. – Albo wyjdę.
Thor zaśmiał się i pocałował Loki’ego w
czoło, szepcząc przy tym „obiecuję”. Gdy blondyn odsuwał się, czarnowłosy
zarzucił ręce na szyję brata i przyciągnął go do siebie. Ich usta ponownie
złączyły się, a Loki odchylił głowę, by pogłębić pocałunek. Thor, lekko
zaskoczony, ale zadowolony z takiego obrotu spraw, próbował ściągnął z brata
bokserki. Trochę się przy tym namęczył, ale nie pozwolił przerwać pocałunku,
szczególnie gdy poczuł na karku zimne dłonie Loki’ego. Jednak po chwili zielone
bokserki czarnowłosego wylądowały na podłodze i dopiero wtedy Thor odsunął się,
by spojrzeć na twarz brata. Nawet w ciemności, blondyn wyraźnie dostrzegał
zawstydzenie Loki’ego, który twardo patrzył gdzieś w bok.
-
Wyglądasz uroczo – powiedział Thor i zaśmiał się. Czarnowłosy prychnął i
spojrzał na niego, niepewnie kładąc dłonie na jego udach. Blondyn uśmiechnął
się i odgarnął kosmyk z jego czoła, po czym nachylił się i złożył delikatny
pocałunek na obojczyku Loki’ego. Zaczął zjeżdżać niżej, a nie słysząc protestów
brata, bez zapowiedzi, wziął jego męskość do ust. Loki zachłysnął się
powietrzem, a jego dłonie momentalnie znalazły się na głowie Thora. Wplótł
długie palce we włosy brata, starając się nie wydawać tych dziwnych i
krępujących odgłosów, których nigdy wcześniej się po sobie nie spodziewał.
Mimowolnie zaczął nadawać tempo, już ledwo panując nad głosem, aż nagle Thor
przerwał i odsunął się. Loki podparł się na łokciach i spojrzał na niego z
mieszaniną oburzenia i rozpaczy.
- Nie zostawia się faceta w takiej
sytuacji – powiedział zielonooki, oddychając ciężko, gdy Thor nie odezwał się.
-
Wiem przecież i jeszcze z tobą nie skończyłem. – Uśmiechnął się znacząco. –
Odwróć się.
Przez chwilę zielone oczy patrzyły na
Thora pytająco, ale nie trwało to długo. Na jego bladych policzkach od razu
widać było rumieńce, ale nic nie mówiąc, odwrócił się. Blondyn zauważył, jak
Loki zaciska pięści na poduszce, więc nachylił się nad nim, pocałował go w kark
i powiedział cicho:
-
Obiecałem, że będę delikatny, więc nie bój się.
-
Łatwo ci to mówić! – żachnął się. Thor uśmiechnął się lekko i objął brata w
pasie, przyciągając go do siebie. Z gardła Loki’ego wydarł się niepohamowany
krzyk, ale gdy tylko oparł się plecami o klatkę piersiową Thora, uspokoił się.
Czuł, jak jego pierś unosi się i opada, czuł bicie jego serca oraz ciepłe usta
tuż przy swoim uchu. Ręka Thora wciąż oplatała go w pasie i to na niej Loki
zacisnął swoje dłonie. Czuł się bezpiecznie, a wszystko to, czym zamartwiał się
przez ostatnie dni, nagle gdzieś uleciało. Teraz myśl, że Thor mógł go
znienawidzić, wydawała mu się niezmiernie głupia i pozbawiona jakiegokolwiek
sensu. Chciał to powiedzieć Thorowi, ale ten nagle podsunął mu pod nos swoją
dłoń z wyciągniętymi dwoma palcami. Próbował spojrzeć na brata, nie wiedząc za
bardzo o co mu chodzi, ale Thor wyszeptał mu do ucha:
-
Pośliń.
Miał wielką nadzieję, że brat nie widzi w
tym momencie jego twarzy, na której momentalnie poczuł gorąco. Delikatnie chwycił
Thora za przegub i niepewnie wziął jego palce do buzi. Poczuł typowy, lekko
słonawy smak, ale starał się skupić na tym, by jak najbardziej nawilżyć palce
brata. Po chwili Thor ostrożnie zabrał rękę i delikatnie popchnął Loki’ego do
pozycji, w jakiej znajdował się poprzednio. Czarnowłosy momentalnie ponownie
zacisnął dłonie na poduszce. Gdy Thor włożył w niego palec, Loki jęknął cicho i
mocniej ścisnął poduszkę, w której po chwili schował głowę, gdy blondyn zaczął
delikatnie poruszać dłonią. Czarnowłosy doskonale poczuł, gdy Thor włożył w
niego drugi palec, gdyż musiał przygryźć wargę.
-
Sprawiasz mi ból, bracie – powiedział, podnosząc głowę.
-
Spróbuj się rozluźnić, za bardzo stawiasz opór.
Loki ponownie prychnął i już chciał odpyskować
coś bratu, ale uznał, że lepiej będzie spróbować zastosować się do jego rady.
Ku jego zdziwieniu, po chwili ból prawie całkowicie minął, jedynie czuł się
trochę niekomfortowo i dziwnie.
Gdy Thor zauważył, że Loki już nie odczuwa
takiego bólu, wyjął z niego palce i zdecydowanie chwycił go za biodra. Przez
chwilę czarnowłosy spanikował, bojąc się kolejnej fali bólu, ale gdy Thor
wszedł w niego, zdał sobie sprawę, że nie było to wcale tak straszne, jak się
spodziewał. Owszem, z jego gardła wydobył się krzyk zaskoczenia i bólu, a ręce
mocniej ścisnęły poduszkę, jednak nie było to coś, czego nie mógł wytrzymać.
Thor dał mu chwilę, po czym zaczął się w nim powoli, ale miarowo poruszać. Przy
pierwszych ruchach Loki wił się pod nim, nieprzyzwyczajony do podobnych odczuć,
ale już po chwili również on zaczął odczuwać przyjemność. Szczególnie, gdy dłoń
Thora zacisnęła się na jego członku. Loki zaczął jęczeć, choć starał się
zagłuszyć to najpierw zaciskając dłonie na ustach, a potem chowając twarz w
poduszkę. Gdy plecy zielonookiego wygięły się w łuk, Thor wiedział, że Loki za
chwilę dojdzie w jego dłoni, jednak nie przerwał. Dopiero, gdy Loki wydał z
siebie coś pomiędzy westchnięciem, a krzykiem, a dłoń Thora zrobiła się lepka,
blondyn złapał brata za włosy, zanim ten zdążył całkowicie opaść na łóżko i
przyciągnął go do siebie. Zmusił go, by sam zaczął poruszać się w górę i w dół,
a gdy Thor poczuł, że sam już długo nie wytrzyma, chciał odsunąć od siebie
brata. Ten jednak nie pozwolił na to i blondyn doszedł w nim. Loki oparł się o
jego klatkę piersiową, dysząc ciężko, ale spróbował objąć brata, co nie było
wcale takie łatwe ze względu na pozycję, w jakiej się znajdowali. Udało mu się
jedynie jedną ręką dosięgnąć twarzy blondyna, który chwycił ją w swoją dłoń i z
czułością ucałował. Loki uśmiechnął się i odsunął, na czworakach podchodząc do
wezgłowia łóżka. Zrzucił wszystkie poduszki na podłogę i opierając się, okrył
się kołdrą. Spojrzał na brata i uśmiechnął się, a Thor podszedł do niego i
usiadł obok. Loki również na niego zarzucił kołdrę i wtulił się w niego,
zarzucając sobie jego rękę na ramię.
- W sumie w tym roku trafiłeś z prezentem
urodzinowym – powiedział po chwili Loki, a Thor zaśmiał się. Chwycił czarnowłosego
pod brodę i zmuszając, by ich spojrzenia spotkały się, nachylił się nad nim i
delikatnie pocałował go w usta. Gdy się odsunął, Loki momentalnie wypalił:
-
Kocham cię.
Thor ponownie się uśmiechnął, widząc
zmieszanie na twarzy brata, który sam nie spodziewał się takiego wyznania.
- Ja ciebie też – powiedział, przyciągając
go mocniej do siebie. – Wszystkiego najlepszego, braciszku.
Przez chwilę siedzieli w milczeniu,
zasłuchani w swoje oddechy i skupieni na bliskości swoich ciał. Jednak Thor nie
wytrzymał zbyt długi i zapytał:
- A
ty co przyszykujesz na moje urodziny?
Loki zaszczycił go swoim obrażonym
spojrzeniem, ale tym razem nie prychnął, co musiało go dużo kosztować. Na tę
myśl, Thor ledwo powstrzymał śmiech.
- Przestań psuć moją chwilę – powiedział
Loki, i choć na usta blondyna cisnęło się wiele słów, to jedynie nachylił się i
pocałował brata w czoło. Pomyślał, że nie jest ważne to, co dostanie w tym roku
od Loki’ego na urodziny, ale jego największą prośbą było to, by mógł je spędzić
wraz z nim. Bo w końcu to najlepszy prezent - trzymać w ramionach osobę, którą
kocha się najbardziej na świecie.
wspaniałe.! *^* czekam na wiecej takich notek :3
OdpowiedzUsuńCieszę się, że się podoba, szczególnie, że uważam ten tekst za jeden ze słabszych. ;D I spokojnie, jak na wojnie, będzie tego więcej. XD
UsuńSkomentowałam wcześniej ale właśnie się zorientowałam, że jestem taka roztropna, że zamiast opublikuj wcisnęłam wylogowanie.... brawa mi, ale do rzeczy. Nie byłabym sobą abym nie skomentowała a każdy wie, że komentarze dla osób blogujących są ważne. Aby już dużo bez sensu nie gadać znasz moje zdanie a jeśli nie to bardzo mi się podobało to co tutaj napisałaś. Nie mam homofobi.. wręcz przeciwnie. Długość jest odpowiednia i mam nadzieję, że napiszesz więcej na co czekam z wielką niecierpliwością ;*
OdpowiedzUsuńI weź mi powiedz czemu zniknął ten słodki Lokuś hm? ;) Uroczy. Ale wolę wersję taką jaką znam już długo. If you know what i mean...? :D Ale one shot super <3
OdpowiedzUsuńNo i tło boskie :3